poniedziałek, 27 lutego 2012

rozdział szósty.

obudził mnie dźwięk przychodzącego sms.


Nadawca: Liam. 
Treść: no hej. wstałaś już? nie śpij zbyt długo ;) x 


Odpisałam i kliknęłam przycisk WYŚLIJ.


Odbiorca: Liam. 
Treść. siemka. spałabym, ale mnie obudziłeś, dzięki. haha. miłego dnia xx


Wygrzebałam się z cieplutkiego łóżka i poszłam do łazienki. Umyłam włosy, wysuszyłam je i postanowiłam zostawić je w nieładzie. idealne długie loki opadały mi na ramiona. zeszłam na dół i zjadłam śniadanie wcześniej przygotowane przez moją mamę. niestety weekend już się skończył i musiała wracać do pracy. zostawiła mi jedynie karteczkę, w której życzyła mi ciekawie spędzonego poniedziałku. po spożyciu porannego posiłku ponownie udałam się do swojego pokoju. spojrzałam w wyświetlacz telefonu, który co chwile się podświetlał, co oznaczało, że mam nieodebrane połączenie lub wiadomość. pokazał mi się komunikat, że Liam dzwonił do mnie dwa razy. pośpiesznie oddzwoniłam. 
- Rossie? - zapytał od razu odbierając telefon. 
- tak. dzwoniłeś, prawda? - spytałam. 
- mhm. co dziś porabiasz? - skierował w moim kierunku kolejne pytanie. 
- właściwie to nie mam żadnych planów. - odpowiedziałam. 
- ach, to nawet dobrze. co powiesz na to, że przedstawię Cię moim kumplom? Harry bardzo Cię polubił, więc czas poznać resztę. - zaproponował. chwilę zastanawiałam się, bo w końcu kim ja jestem? zwyczajną dziewczyną, na którą zwrócił uwagę taki chłopak!! i jeszcze poznał mnie w takich okolicznościach... no cóż. przynajmniej go poznałam i bardzo polubiłam. mam nadzieję, że ze wzajemnością. 
- yyyych. - wymamrotałam. 
- zgódź się, błagam! 
- no okej, okej. - w końcu uległam. właściwie to znów chciałam go zobaczyć i spotkać się z nim. 
- dobra, to napisz mi adres sms, a ja po Ciebie wpadnę za godzinę, ok? - zapytał. 
- dobrze, lecę się szykować. papa - pożegnałam się i zakończyłam rozmowę nie czekając nawet na jego odpowiedź. z hukiem wbiegłam do garderoby przebierając po kolei każde ubranie. 
- mam tyle ciuchów, a jak zwykle nie mam się w co ubrać! - krzyknęłam wciąż poszukując czegoś stosownego na dziś. przymierzając coraz to kolejne ciuchy wpadałam w coraz większe zakłopotanie. po długim poszukiwaniu wybrałam waniliowy sweter, ciemne rurki i białe conversy. wydawało mi się to najlepsze ze wszystkich propozycji. zorientowałam się spoglądając na zegarek, że za 15 minut muszę już być całkowicie gotowa. podbiegłam do łazienkowego lustra i przeciągnęłam mascarą rzęsy, a usta delikatnym błyszczykiem. schowałam do torebki telefon i inne rzeczy, które mogłyby mi być przydatne. zbiegłam na dół nucąc pod nosem ulubioną piosenkę. usłyszałam ciche trąbnięcie, a po chwili ktoś zapukał do drzwi wejściowych. otworzyłam je i ujrzałam uśmiechniętego Liama. 
- no witam, witam. - przytulił mnie na powitanie. a ja uśmiechnęłam się szeroko. - proszę za mną. - złapał mnie za rękę i zaprowadził wprost do jego samochodu. otworzył mi drzwi jak dżentelmen i skinął ręką gestykulując, żebym usiadła na miejscu pasażera. jak kazał tak zrobiłam. wsiadł na fotel koło mnie i włączył radio. akurat leciała piosenka Gotta Be You. zaczął śpiewać słowa kierując do mnie. 


Girl I see it in your eyes you're disappointed
Cause I'm the foolish one that you anointed with your heart
I tore it apart
And girl what a mess I made upon your innocence
And no woman in the world deserves this
But here I am asking you for one more chance

Can we fall, one more time?
Stop the tape and rewind
Oh and if you walk away I know I'll fade
Cause there is nobody else

It's gotta be you
Only you
It's gotta be you
Only you

Now girl I hear it in your voice and how it trembles
When you speak to me I don't resemble, who I was
You've almost had enough
And your actions speak louder than words
And you're about to break from all you've heard
Don't be scared, I ain't going no where

I'll be here, by your side
No more fears, no more crying
But if you walk away
I know I'll fade
Cause there is nobody else

It's gotta be you
Only you
It's gotta be you
Only you

Oh girl, can we try one more, one more time?
One more, one more, can we try?
One more, one more time
I'll make it better
One more, one more, can we try?
One more, one more,
Can we try one more time to make it all better?

Cos its gotta be you
Its gotta be you
It's gotta be you
Only you

It's gotta be you
Only you



nim się zorientowałam byliśmy już na miejscu. obejrzałam się i ujrzałam ogromny dom. no tak... ale czego innego w końcu mogłam się spodziewać? 
- proszę Cię, są lekko stuknięci, ale kocham ich jak braci. - powiedział patrząc mi prosto w oczy. 
- dobrze, dobrze. - złapał mnie za rękę i podprowadził pod drzwi, które przede mną otworzył.